jadłos
Choroba wysokościowa

Diamox vs. zupa czosnkowa: prawda o chorobie wysokościowej

Właśnie wylądowałeś w Katmandu. Twoja torba jest zapakowana, twoje buty są obok ciebie i patrzysz na mapę. Jesteś sprawny. Odbyłeś swoje długie spacery po Alpach lub szkockich górach. Twój umysł jest nastawiony na osiągnięcie tych wysokich przełęczy. I wszyscy, od przewodnika po człowieka w sklepie ze sprzętem, mówią ci to samo: “Chodź powoli”. W języku nepalskim mówią to dwa razy dla podkreślenia: “Bistarai, bistarai”. kiwasz głową. Myślisz, że rozumiesz. Ale nie, jeszcze nie. Bo dla ciebie “powolny” to taktyka. Dla gór tutaj jest to cała strategia.

rada, którą słyszysz, ale nigdy tak naprawdę nie akceptujesz

Problemem nie jest porada. Problemem jesteś ty. Mam na myśli ogólne “ty”. Trekker z Londynu, Berlina czy Paryża, który jest przyzwyczajony do wydajności. Widzisz szlak, widzisz cel, a twoje ciało jest maszyną do pokonania dystansu. Akceptujesz “spacer powoli” tak, jak akceptujesz “bezpiecznie jedź”, jako rozsądną sugestię, a nie prawo fizyczne. Pierwszego dnia, gdy słońce wyszło i adrenalina, wolne tempo wydaje się śmieszne. Dojdziesz do tragarzy, do herbaciarni dotrzesz do herbaciarni i poczujesz się fantastycznie. To tutaj zakorzeni się nieporozumienie. Wierzysz, że Twoja kondycja Cię chroni. to nie jest.

Dlaczego najprostsza prawda o chorobie wysokości zostaje zakopana

Agencje i wiele zasobów internetowych mają konflikt. Potrzebują, abyś czuł się przygotowany, ale potrzebują też, aby wędrówka wydawała się osiągalna. Oferują więc kompromis: pigułkę. Acetazolamid, znany jako Diamox, jest przedstawiany jako tarcza zapobiegawcza. Jest to omawiane na forach jak wymagany sprzęt. Stwarza to niebezpieczną iluzję kontroli. Sugeruje to, że możesz zarządzać procesem fizjologicznym z farmakologią. Starsza, wolniejsza i mniej sprzedawalna prawda, że musisz pozwolić swojemu ciału dyktować harmonogram, zostaje odsunięta na bok. To nie jest efektowne. Nie pasuje do listy pakowania.

Jak naprawdę podejmowane są decyzje dotyczące wysokości na szlaku

Na ziemi rzeczy są bałagan. Przewodnik może działać w firmie, która popycha ciasne trasy, aby pasowały do urlopu klienta. Wie, że harmonogram jest agresywny. Wie też, że jego dochody zależy od tego, czy skończysz. Więc idzie po linii. Powie “Bistarai”, ale może nie nalegać, abyś przestał na dodatkowy dzień aklimatyzacji, chyba że wykażesz wyraźne oznaki choroby. Decyzja często sprowadza się do Ciebie. Właściciel herbaciarni poda ci zupę czosnkową, środek ludowy, który uważa się za pomocny, i zachęcająco kiwa głową. Nie ma ścisłego protokołu, tylko seria indywidualnych osądów, często dokonywanych przez ludzi, którzy już odczuwają presję czasu i pieniędzy.

Zauważając znaki, które daje ci ciało

Pierwszym prawdziwym znakiem dla wielu jest noc. Położysz się i twój oddech się zmieni. Odpływasz, a potem twój mózg wstrząsa, bo budzisz się, ponieważ przestałeś oddychać na kilka sekund. To jest cheyne-stokes lub okresowe oddychanie. To powszechne, ale to twoje ciało mówi, że jest zestresowane. Kolejnym znakiem jest nieustanny, tępy ból głowy, którego środki przeciwbólowe dotykają tylko na krótko. Niebezpiecznym sposobem myślenia jest traktowanie ich jako oddzielnych niedogodności, złego snu, bólu głowy, które należy leczyć. Diamox może zamaskować ból głowy. Może nawet pomóc w oddychaniu. Ale jeśli wchodzisz zbyt szybko, lek po prostu wycisza alarm, gdy ogień się rozprzestrzenia. Upadek, kiedy nadejdzie, może być nagły.

Chwila niewypowiedzianej troski

Siedzisz na ławce w domku, czujesz się szorstko. Twój przewodnik, Gopal, zabiera twój nadgarstek. Liczy twój puls, patrząc na zegarek. Mówi: “Ramro Nai Dekheko Chha”. Wygląda na to, że masz się dobrze. Ale trzyma twój nadgarstek o chwilę za długo. Nie patrzy w twoje oczy, patrzy na przestrzeń między nimi. Nie tylko sprawdza twój puls. Oceni twój wkład kapilarny, kolor skóry, skupienie. Słowa są uprzejme, uspokajające. Cisza wokół nich jest prawdziwą diagnozą. Zastanawia się, czy musi prowadzić trudną rozmowę na temat zawracania.

Kiedy trekking jest jak wyścig, nie możesz wygrać

To właśnie w tym trudna sytuacja europejskich, zwłaszcza zorientowana na cel, walczy. Jesteś przyzwyczajony do przepychania się. Trasę widzisz jako wyzwanie liniowe. Góra jest jednak sferyczną negocjacją. Nie chodzi o szybkość, ale o adaptację. Najczęstszym punktem porażki, jaki widziałem, jest osoba, która traktuje codzienną wspinaczkę jak najlepszą osobistą próbę. Opierają się monotonnemu, szarpanemu tempu. Czują wstyd, że są mijani przez starszych turystów lub lokalnych tragarzy. Walczą z poczuciem słabości. Ta walka wyczerpuje rezerwy organizmu i zwiększa prawdopodobieństwo choroby wysokościowej.

Choroba wysokościowa

Wzorce adaptacji i oporu

Ludzie, którzy poruszają się po krajobrazie z najmniejszym niepokojem, to ci, którzy poddają się jego tempie. Niekoniecznie są najlepsi. To oni zatrzymują się, gdy są zmęczeni, a nie wtedy, gdy mapa mówi. Piją wodę stale, a nie w dużych łykach. Rozumieją, że dzień odpoczynku nie jest dniem wolnym; to główne dzieło trekkingu. Ludzie, którzy stwarzają problemy, to często ci, którzy czując się dobrze, decydują się “odrobić czas” lub pominąć zaplanowany dzień aklimatyzacji. Innym problemem jest przekonanie, że napój w Wieczór pomoże Ci się zrelaksować. Alkohol jest środkiem depresyjnym w czasie, gdy twoje ciało desperacko potrzebuje tlenu. To straszna handel.

Kto dobrze sobie z tym radzi, a kto uważa to za bitwę?

Ta sytuacja pasuje do ludzi, którzy czują się komfortowo z niepewnością. Kto może oddzielić ego od osiągnięcia. Jeśli twoja satysfakcja pochodzi z odhaczenia miejsca docelowego, proces będzie cię frustrować. Jeśli twoja satysfakcja może pochodzić z samego procesu, powolnej zmiany światła, rytmu chodzenia, prostego faktu bycia tam, poradzisz sobie lepiej. Fizycznie jest to notorycznie nieprzewidywalne. Młodzi, wysportowani sportowcy mogą być mocno uderzeni. Starsi, metodyczni spacerowicze często przelatują. Wspólnym czynnikiem u tych, którzy walczą, jest niechęć do słuchania, prawdziwego słuchania, szeptów ciała, zanim zacznie krzyczeć.

Puszczenie osi czasu

W końcu góra nie dba o Twój lot do domu. Zupa czosnkowa to pocieszająca tradycja, nie lekarstwo. Diamox to narzędzie, a nie gwarancja. Wyrażenie “bistarai, bistarai” nie dotyczy chodzenia. Chodzi o istnienie. To zrozumienie, że niektórych procesów nie można pospieszyć. Cisza na wysokości to nie tylko brak dźwięku, to żądanie innego rodzaju uwagi. Dowiadujesz się tego na własnej skórze, albo w drodze w dół uczysz się tego w helikopterze. W tym nie ma wstydu, ale tylko jeden pozwala ci iść dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *